Tak jak mówiłam, spędziłam dzień, dyskretnie obserwując Victorię.
Właściwie ani razu nie zbliżyła się do piętra IT ani nie spotkała z nikim z ich personelu. Co ciekawe, jej nastrój był doskonały, zupełnie jakby ciężar spadł jej z ramion... I w istocie, tak właśnie było.
Zerkam na wiadomości od Tylera, streszczenie tego, co wydarzyło się po tym, jak wyszłam z klubu z Sebastianem... czego oczywiście






