Telefon Jaxona zadzwonił o 16:30; na ekranie migało imię Hudsona. Serce podeszło mu do gardła, gdy odbierał.
— Halo? Hudson?
— Panie Hawthorne — głos Hudsona był ledwie słyszalnym szeptem. — Coś znalazłem. Coś o pani Blackthorne, co zmienia wszystko. Ale nie mogę o tym mówić przez telefon. Może pan przyjechać do mnie?
Jaxon już chwytał kluczyki. — Oczywiście. Wyślij mi adres.
— Zaraz go wyślę SMS-






