Pokój przesłuchań był zimny – Jaxon pomyślał, że celowo. Siedział tam od wielu godzin, z nadgarstkami otartymi od kajdanek, podczas gdy detektyw Mitchell krążył wokół niego niczym rekin, który poczuł krew w wodzie. Jarzeniówki nad głową brzęczały nieustannie, przypominając o sterylnym, bezlitosnym otoczeniu, w którym się znalazł.
— Przejdźmy przez to jeszcze raz — powiedział Mitchell, rzucając na






