– Co ty, u licha, miałeś na myśli, mówiąc, że nie wiesz, gdzie ona jest, Sato?
On chyba nie mówi poważnie! To, co musiała teraz usłyszeć, to coś, co podniosłoby ją na duchu, a nie ponownie ją dobiło.
Właśnie dlatego przyjechała do swojej prywatnej posiadłości. Jedyną rzeczą, która zdawała się dawać jej pocieszenie, było jej zwierzę.
– Nie dzwoń do mnie, żeby wygadywać takie bzdury!
Głos Sloane oci






