"Są, ale jeszcze nie jesteśmy blisko."
"Jeżeli od początku to była jej zaplanowana trasa ucieczki, zabiłaby siebie i każdego, kogo ze sobą zabrała" – mruczy Chloe.
Nie odpowiedziałem jej, ponieważ ta myśl już wcześniej przeszła mi przez głowę.
Niedługo potem do naszych uszu dobiega śpiew – fatalny śpiew, niczym wycie kota obracanego w worku. Chloe wypuszcza moją dłoń, by zakryć uszy, krzywiąc się






