Dłoń zakrywająca oczy Hugona niosła ze sobą ten sam lekki chłód, co wszystko inne w Dianie.
Hugo mrugnął. Gdy chłód ustąpił i wzrok mu powrócił, dotknął płatka ucha z lekko skrępowanym gestem. „Pójdę... pójdę już”.
„Wciąż taki z niego chłopiec, naprawdę”, pomyślała Diana.
Hugo wyszedł zamaszystym krokiem, a Diana odwróciła się z powrotem do Helen.
Helen leżała na podłodze, jej plan legł w gruzach,






