Louisa instynktownie chwyciła uchwyt nad drzwiami samochodu, by się podeprzeć. Dopiero po ustabilizowaniu środka ciężkości wyjrzała na zewnątrz.
Pod ciemnoniebieskim niebem z trudem dostrzegała zarysy niekończących się pasm górskich, ciągnących się w siną dal.
Droga pod kołami ich pojazdu była jedynie spękaną, pełną wybojów mieszaniną ziemi i żwiru, zmiażdżoną przez niezliczone opony. Samochód gwa






