Była dziewiąta wieczorem.
Rolls-Royce zatrzymał się przed wejściem do opuszczonego, niedokończonego budynku na przedmieściach.
Choć samochód nie posiadał krzykliwych chromowanych akcentów ani nawet logo, każdy — nawet laik — mógł poznać, że jest wart fortunę.
Stał cicho w tym odludnym, zniszczonym miejscu. Przechodnie z okolicznych slumsów nie mogli powstrzymać się od rzucania mu ukradkowych spojr






