— Niebezpieczny? — Elias unosi brew. — W jakim sensie?
Julian wzdycha i siada na łóżku po turecku, pochylając się bliżej, by lepiej przyjrzeć się swojemu ochroniarzowi. Elias stoi przed nim wysoki i przystojny niczym posąg greckiego boga. — Chciałbym, żeby to, co powiedziałem wcześniej, stało się prawdą — Julian przygryza dolną wargę i zaczyna powoli rozplatać nogi.
Elias odwraca wzrok i zaczyna






