languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Anya Moreau13 cze 2026

„Niektórzy ludzie będą cię kochać tylko tak długo, jak długo będą mogli cię wykorzystywać. Ich lojalność kończy się tam, gdzie kończą się korzyści”. Autor nieznany

Harlan zatrzymał się przed klubem nocnym i wysiadł, by otworzyć drzwi paniczowi Julianowi. Elias stanął obok niego i rozejrzał się wokół. Jak na dzień powszedni, w klubie był spory ruch. Kolejka była długa i Elias zastanawiał się, czy będą musieli czekać godzinami, by wejść do środka. Na jego pytanie szybko odpowiedział bramkarz, który skłonił się Julianowi i bez wahania zaprosił go do wnętrza.

Julian odwrócił się i uśmiechnął szyderczo, widząc zmieszanie na twarzy Eliasa. — Chodźmy — skinął głową i wszedł do środka.

Elias szedł za nim w milczeniu, aż poczuł wibracje nawiedzające to mroczne miejsce. Muzyka stawała się coraz głośniejsza, aż dotarli do głównej sali. Jeden z gospodarzy przywitał Juliana uściskiem. Elias był zaskoczony jego wyglądem; był półnagi, ubrany jedynie w czarne bokserki z króliczym ogonem z tyłu i muchę na szyi. Miał zrobioną kreskę czarnym eyelinerem i srebrny brokat na powiekach, nie wspominając o różu na policzkach i błyszczyku na ustach.

— Wasz stolik jest gotowy — powiedział Julianowi. — Ta sama butelka?

Julian skinął głową i wszedł po schodach do sekcji VIP, z której rozpościerał się widok na salę i parkiet.

— Patrzcie, kogo my tu mamy! — chłopak w białej koszuli i z drogim zegarkiem na nadgarstku objął Juliana ramieniem i dosiadł się do stolika. — Nie spodziewałem się ciebie tu dzisiaj widzieć.

— Nie zwykłem ogłaszać mojego przybycia, Jace — Julian wywrócił oczami i wziął łyk szampana.

— Tatusiu — poprawił go Jace, przyciągając Juliana bliżej. — Dlaczego nie mówisz do mnie „tatusiu”? Jestem starszy od ciebie.

Julian wzruszył ramionami i szepnął coś, co sprawiło, że Jace uśmiechnął się szelmowsko.

Elias nie miał pojęcia, czego jest świadkiem. Gdy odwrócił wzrok, by uniknąć patrzenia na tę pełną czułości relację między Julianem a Jacem, na parkiecie dostrzegł jeszcze gorsze widoki. Mężczyźni około dwudziestki tańczyli razem, niektórzy obmacywali się nawzajem, a inni całowali. Elias przełknął ślinę i spuścił wzrok.

— Pierwszy raz w gejowskim klubie? — zapytał Julian z ironicznym uśmiechem.

— Pierwszy raz w klubie w ogóle — odpowiedział Elias, rozglądając się dookoła, pod wrażeniem wszystkich kolorów i głośnej muzyki.

— Słyszałem, że Julian tu jest — dołączył kolejny facet, trzymając po bokach dwóch chłopców — pewnie osiemnasto- lub dziewiętnastoletnich. — O, butelka już jest? — zaśmiał się. — Zawsze miło cię tu widzieć — usiadł, a chłopcy usiedli mu na kolanach. — Nalejcie mi — powiedział im, a oni wykonali polecenie.

— Wam też naleję szampana — szepnął i pocałował ich w karki.

Elias zmarszczył brwi; uważał, że chłopcy wyglądają na bardzo młodych, nawet jeśli byli w wieku uprawniającym do wejścia do klubu. Przyjaciel Juliana musiał być od niego starszy.

— Kto to jest? — zapytał nowoprzybyły, wskazując na Eliasa. — Twój nowy chłopak?

— Mój ochroniarz. Jest nowy.

— Czy twoi ochroniarze nie noszą zazwyczaj garniturów? I nie wyglądają staro?

— Jego garnitur nie jest jeszcze gotowy — westchnął Julian. — Od kiedy interesujesz się moimi ochroniarzami, Seth?

— Zazwyczaj się nie interesuję — wymamrotał Seth, mierząc Eliasa wzrokiem od stóp do głów. — Ale ten wygląda inaczej.

— Bo jest inny — Elias drgnął, gdy ktoś nagle dmuchnął mu w kark. Odwrócił się i zobaczył faceta, pewnie kolejnego z przyjaciół Juliana. — Kurczę, Julian. Skąd ty go wytrzasnąłeś? — zaczął gładzić Eliasa po ramieniu.

— Co ty wyprawiasz? — Elias złapał go za nadgarstek i spojrzał na niego groźnie.

— O, jaki seksowny — facet przygryzł dolną wargę. Elias zmarszczył brwi i spojrzał na Juliana, który tylko uśmiechał się pod nosem. — Hej stary, nic już dla mnie nie zostało — wydął wargi, trzymając pustą butelkę po szampanie.

— Zamówmy kolejną — Seth uniósł rękę, a kelner już wiedział, o co chodzi.

Elias spojrzał na butelkę szampana. Chociaż nie pił dużo, wiedział, że musi być droga, ale Julian zdawał się tym nie przejmować, podczas gdy jego przyjaciele zamawiali kolejne i kolejne.

Julian zaczął się upijać, a Jace najwyraźniej czerpał z tego satysfakcję, raz po raz liżąc i całując go po szyi.

Elias nie wiedział, gdzie podziać wzrok. W całym klubie mężczyźni obściskiwali się ze sobą. Nie mógł nawet pójść do łazienki, bo musiał mieć oko na Juliana, gdyby coś mu się stało.

— Chodźmy potańczyć — powiedział Julian do Jace'a, który bez wahania pomógł mu wstać i poprowadził go na dół. Elias westchnął i poszedł za nimi. Wkrótce otoczył go tłum mężczyzn bez koszulek; skrzywił się z obrzydzeniem, gdy ich spocone klatki piersiowe zderzały się z jego koszulą — koszulą Juliana.

Jace trzymał Juliana od tyłu i poruszali się w rytm muzyki, podczas gdy on kontynuował całowanie go po szyi. Julian zamknął oczy i tańczył, ciesząc się ciepłem ust przyjaciela na swojej skórze.

Elias przepychał się w tłumie, a pijani mężczyźni raz po raz próbowali z nim tańczyć, ale on wszystkich ignorował, skupiając się wyłącznie na Julianie. Nie mógł ryzykować utraty pracy już pierwszego dnia.

DJ puścił modną piosenkę i wszyscy zaczęli krzyczeć. Mimo dyskomfortu, Elias przyłapał się na tym, że dołącza do śpiewu. Julian również kochał tę muzykę i poruszał ustami do tekstu, podczas gdy Jace trzymał ręce na całym jego ciele.

Elias wstrzymał oddech, wiedząc, że zaraz nastąpi „drop”, i spodziewał się najgorszego. Przysunął się bliżej Juliana i wkrótce wszyscy zaczęli skakać. Lodowaty dym spowił parkiet, zrobiło się mgliście i Elias nic nie widział. Ludzi było tak wielu, że stracił Juliana z oczu. Widział tylko sylwetki, ale nie twarze.

Mężczyźni potrącali go, gdy się rozglądał. Chciałby móc ich wszystkich odepchnąć, bo nie tolerował zapachu potu i alkoholu. Wtedy ktoś stanął przed nim i rozpoznał pasiastą koszulę Juliana. Ten uśmiechnął się szeroko i nachylił do Eliasa, który wstrzymał oddech, patrząc na niego z zaskoczeniem. Julian wciąż tańczył i był pijany. Musiał pomylić go ze swoim przyjacielem, bo zbliżał się coraz bardziej, aż dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów.

— Co ty do cholery wyprawiasz?! — Elias odepchnął go, a Jace przyciągnął Juliana do swojej piersi, piorunując Eliasa wzrokiem. Wrócili do swojego stolika, gdzie zastali Setha całującego swoich chłopców. Jeden z nich niemal leżał na kanapie. Elias zacisnął pięści; nienawidził patrzeć, jak Seth wykorzystuje ich niewinność. Może i działo się to za obopólną zgodą, ale wiedział, jak łatwo jest manipulować nastolatkami.

Julian i jego przyjaciele pili jeszcze przez kilka godzin, a cierpliwość Eliasa się kończyła, bo było już bardzo późno, a on musiał być w domu. Telefon wibrował mu w kieszeni kilkakrotnie. Wiedział, że to Isadora pyta, gdzie jest, ale nie mógł odebrać, bo byłoby to nieprofesjonalne.

Około trzeciej rano Julian w końcu zdecydował się wyjść. Ku zaskoczeniu Eliasa, jego przyjaciele nie poszli za nim do kasy. Wyjął czarną kartę z kieszeni i zapłacił za wszystkie butelki szampana. Elias zobaczył cenę na ekranie i rozszerzył oczy — to było zdecydowanie za dużo pieniędzy.

Jace, Seth i Dexter zdawali się nie przejmować, jakby byli przyzwyczajeni do tego, że on za nich płaci.

Gdy wyszli na zewnątrz, jego przyjaciele tylko pomachali rękami i odeszli. Seth oczywiście odjechał z dwoma chłopcami, a Elias nawet nie chciał wiedzieć, co wydarzy się później.

Harlan wysiadł z samochodu i otworzył drzwi Julianowi. Elias pomógł mu wsiąść i zapiął mu pasy, bo chłopak był zbyt pijany, by cokolwiek zrobić, po czym zamknął drzwi.

— Przez cały ten czas pan czekał? — zapytał Harlana, który skinął głową.

— To mnóstwo czasu.

— Owszem — uśmiechnął się Harlan. — Ale dopóki dobrze płacą, nie będę narzekał.

— Racja — Elias zachichotał.

— Wyglądasz na niewzruszonego w porównaniu do jego poprzednich ochroniarzy — Harlan potarł podbródek.

— Co masz na myśli?

— Wszystkim im przeszkadzał fakt, że Julian chodzi w takie miejsca — powiedział Harlan, wskazując na tęczową flagę przy wejściu do klubu. Elias zdziwił się, że wcześniej jej nie zauważył.

— Mnie to nie przeszkadza — Elias wzruszył ramionami. — Dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli. Po prostu tańczył i upił się z przyjaciółmi. Często tu bywa?

Harlan skinął głową. — Będziesz musiał się jednak przyzwyczaić do jego kolegów. Wiem, że nie należą do najlepszych.

Elias mruknął. — Widzę ich pierwszy raz, ale już wiem, co to za ludzie — westchnął i spojrzał przez szybę na śpiącego Juliana. — Przyjaźnią się z jego kartą kredytową.

— Na pewno tak jest — Harlan westchnął smutno. — Ale nie mów tego paniczowi Julianowi. Nie chciałby tego słuchać.

Harlan podrzucił Eliasa do domu, zanim wrócił do rezydencji. Elias wziął głęboki oddech przed otwarciem drzwi. Cicho zdjął buty i kurtkę, po czym skierował się do łazienki, by wziąć prysznic i zmyć z siebie zapach dymu i potu.

Gdy skończył, wzdrygnął się, widząc przed drzwiami Isadorę. Miała rozczochrane włosy i koc zarzucony na ramiona.

— Gdzieś ty u diabła był?! — szepnęła-krzyknęła.

— W pracy — wymamrotał Elias, czekając, by odnieść ręcznik do pralni.

Isadora spojrzała na niego z dezorientacją, bo wcześniej nie zdarzało mu się pracować tak późno.

— Mam nową pracę — powiedział Elias.

— Jaką pracę?

— Pewien Przewodniczący zatrudnił mnie jako ochroniarza swojego syna.

Isadora prychnęła. — Poważnie teraz? I zamierzasz wracać tak późno co noc? Czy ty nie masz syna i żony?!

Elias wziął głęboki oddech i odciągnął ją do kuchni. — Tak, właśnie dlatego, że mam syna i żonę, biorę tę szaloną robotę. Przepraszam, Isadora, ale nie mogę wciąż pracować w trzech różnych miejscach, gdzie płacą grosze. Ta nowa praca przynajmniej jest dobrze płatna. W krótkim czasie będę mógł spłacić nasze długi.

Isadora potrząsnęła głową. — W ogóle nie powinieneś był pożyczać tych pieniędzy.

Elias spojrzał na nią z niedowierzaniem i prychnął. Potem westchnął i wyszedł z kuchni. — To nie czas na tę rozmowę. Chodźmy spać.

Następnego ranka Harlan napisał mu, że wpadnie po niego i podwiezie go na uniwersytet, bo Julian i tak się tam wybiera.

Elias obudził Milo i pomógł mu umyć buzię, umyć zęby i ubrać się. Nie rozmawiał z Isadorą, która przygotowywała śniadanie, trzymając w drugiej ręce notatki. Miała ostatnio egzaminy i wykorzystywała każdą okazję, by powtarzać materiał.

— Chodź, zuchu. Zjedzmy śniadanie — Elias przygotował plecak, a Isadora postawiła przed Milo miskę płatków.

Telefon Eliasa zawibrował, więc pospiesznie założył kurtkę i złapał klucze. Pocałował Milo w policzek. — Do zobaczenia wieczorem, zuchu.

— Do zobaczenia wieczorem, papa — Milo nawet na niego nie spojrzał, zajęty oglądaniem bajek.

Elias spojrzał na Isadorę i posłał jej blady uśmiech, po czym wyszedł na zewnątrz. Samochód Harlana stał przed domem; wsiadł na miejsce pasażera. — Dzień dobry.

— Dzień dobry — uśmiechnął się Harlan i ruszył. — Wyspałeś się?

— Tak jakby — wymamrotał Elias i spojrzał w lusterko na Juliana, który opierał głowę o szybę. — Myślałem, że nie chodzisz na zajęcia — powiedział do niego.

Julian wzruszył ramionami. — Dzisiaj nabrałem ochoty.

Elias mruknął pod nosem, a jego telefon zawibrował. Isadora dzwoniła, a on zawahał się przed odebraniem. Bał się, że to coś pilnego.

— Hej, co się stało? — zapytał, a Isadora poprosiła, by odebrał Milo ze szkoły później, bo planowała zostać w bibliotece.

— Jasne, nie ma problemu — zacisnął usta. — Do zobaczenia wieczorem.

Gdy się rozłączył, Julian wyprostował się na siedzeniu i wziął łyk wody, patrząc na niego w bocznym lusterku. — Twoja dziewczyna? — uśmiechnął się szyderczo.

Elias milczał przez chwilę, po czym wymamrotał: — Moja żona.

Julian niemal zakrztusił się wodą, a Harlan rozszerzył oczy.

— Twoja kto?! — wykrzyknął Julian.

— Moja żona — spokojnie powtórzył Elias.

— Jesteś żonaty! — Harlan spojrzał na niego z zaskoczeniem. — Jakie to nieoczekiwane!

— Rzeczywiście nieoczekiwane — Julian uniósł brew i zmarszczył czoło, spoglądając przez okno.

— Dlaczego? — Elias spojrzał na niego ze zdziwieniem. — Powinienem był powiedzieć o tym wcześniej? Nie zatrudniacie żonatych mężczyzn?

— To moje najmniejsze zmartwienie — Julian wywrócił oczami. — Ale czy nie jesteś za młody na małżeństwo? Przecież wciąż jesteś studentem.

Elias zdecydował się nie odpowiadać i tylko wzruszył ramionami.

— Poważnie — Julian potrząsnął głową. — Żonaty, mówi. Zaraz powie jeszcze, że ma dzieci.

Elias zacisnął usta, ukrywając uśmiech. Harlan spojrzał na niego z boku, a potem wymienił spojrzenie z Julianem, który wkrótce rozszerzył oczy i położył rękę na ramieniu Eliasa, by przykuć jego uwagę. — Ty... Ty masz dziecko?

Elias skinął głową, a Julian sapnął: — Stary! — krzyknął i oparł się plecami o siedzenie. — Cholera!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 - Zamężna ochroniarka miliardera | StoriesNook