**JIPSEE**
— Hmm — mruczy Koda, obserwując mnie z niemal wrogim spokojem. — Może powinna odejść — mówi, a ja mogę szczerze przyznać, że zachowanie kamiennej twarzy kosztuje mnie mnóstwo wysiłku.
— Może... — zgadzam się, unosząc podbródek, prostuję się i przesuwam do przodu, po czym zaczynam wstawać.
Oczy Domonica wychodzą z orbit, a jego srebrne tęczówki drżą i rozszerzają się, obramowując czerń ź






