Vance i ja zostaliśmy przy Luciusie przez dłuższy czas. Podtrzymywał mnie, gdy groziło mi, że rozpadnę się na kawałki. Po dłuższej chwili w końcu się odezwałam. „Orkhas nie żyje. Lucius go obezwładnił, a ja obróciłam go w pył. Jest popiołem na wietrze”.
„Odszedł. Na dobre”.
„Ale jakim kosztem, Vance? Czy ten koszt był tego wart? Jaxith-Cruor nie żyje. Wendelle nie żyje. Lucius… mój syn… mój król






