Otworzyłem drzwi wystarczająco szybko, by złapać w locie lecącego szklanego żółwia. Wzdychając, położyłem rękę na biodrze i spojrzałem na Luciusa. Miał szeroko otwarte oczy, gapiąc się na mnie, a na jego twarzy pojawił się nieśmiały, przepraszający wyraz.
— To już trzeci raz, Lucius. Trzeci. Naprawiłem go po poprzednich dwóch razach, ale któregoś z tych dni nie będę w stanie naprawić szkód, które






