— Gdzie jest Lucius?! — warknąłem, patrząc na dwójkę szczeniąt w moich ramionach. Oboje płakali i trwało to już od dobrych dziesięciu minut.
Wykąpałem ich obu, po czym odkryłem, że jakimś cudem skończyły nam się pieluchy. Wysłałem Luciusa po nie do miasta, zanim jeszcze skończyłem ich kąpiel. Przejazd na drugą stronę drogi do sklepu spożywczego nie powinien zająć tyle czasu. Uciszając ich obu, koł






