– To przecież nic innego jak samobójcza misja.
Nie było najmniejszej mowy, by Arthorius zdołał się zmusić do wyrażenia zgody na coś tak ryzykownego, narażając na pewne niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale także swoich oddanych żołnierzy. A słowo „niebezpieczeństwo” nawet w ułamku nie oddawało tego, przez co wszyscy musieliby przejść, gdyby ślepo rzucił się do bezpośredniej walki z tym człowieki






