Po prawie godzinie poczułam, jak czyjeś ramiona oplatają moją talię. W przeciwieństwie do dotknięć Brandona, tym razem nie miałam żadnego wewnętrznego przeczucia, że ten gest jest niewłaściwy. Odwróciłam się i uśmiechnęłam do Ashera, kładąc dłonie na jego ramionach i lekko podskakując. Palce moich stóp ledwie muskały muł na dnie jeziora.
„Powinienem był założyć ci na ręce rękawy ratunkowe” – jego






