„Dobrze sobie poradziłaś” – Asher parsknął śmiechem, głębokim i bogatym jak płynny bursztyn. Jego oddech był gorący i unosił się w powietrzu między nami. Zimne metalowe poszycie samochodu chłodziło moje plecy, łatwo przenikając przez bluzę Ashera. Jego ręka spoczywała na dachu auta, a oczy były przytłaczająco poważne, gdy powiedział: „Miałem mu powiedzieć, żeby wziął swoje pytania i spierdalał”.






