Obróciłam się gwałtownie, omal nie wpadając na wąską klatkę piersiową jakiegoś mężczyzny. Położył rękę na swojej koszuli, zwracając moją uwagę na pierścienie usiane na palcach. Kilka innych błyszczało na drugiej dłoni, uderzając o szkło z alkoholem, które trzymał w ręce.
Duża część mnie – i Mai – czuła się wściekła, gdy nazwał nas „małymi wilczycami”. Byłyśmy dumne z tego tytułu, obie. Krwawiłyś






