Gdy Breyona kończyła się przygotowywać, Giovanni pociągnął mnie na bok. Między nami na stole leżała oprawiona w skórę książka. Na okładce widniał trójkąt z wpisanym w niego kołem. Wewnątrz koła znajdowały się różne symbole, których nazw nie znałam.
W jego głosie nie wyczułam śladu podejrzeń, tylko jego zwykłą surowość. „Twój ojciec uznał to za wystarczająco ważne, żeby trzymać to pod kluczem w se






