Po tym, choć bardzo chcieliśmy, atmosfera nie sprzyjała dalszemu świętowaniu. Cassidy i Clara wyczuwały napięcie w powietrzu i po naszych minach odgadły, że to, o czym rozmawialiśmy, nie zwiastowało niczego dobrego. Niedługo potem na dół zeszła Breyona, z zapuchniętymi od płaczu, zaczerwienionymi oczami, ściskając w dłoni otwartą kopertę.
Wiedziałem, że Breyona potrzebuje przestrzeni, ale samotnoś






