Nie wahałam się ani chwili, rzucając się w głąb lasu za głosem Breyony, a smak jej strachu palił mi język.
Coś było strasznie nie tak. Coś w sposobie, w jaki jej głos oplotł moje myśli i wysysał z nich życie, wykrzywiało rzeczywistość. To nie było połączenie umysłowe, byłam tego pewna. Choćbym nie wiem jak bardzo próbowała przebić się przez jej zawodzenie, dotrzeć do nici, która nas łączyła, nie p






