Tego dnia ruszyliśmy w stronę bezpiecznej przystani, nie dbając o pakowanie ani pożegnanie z rodzinami.
Nieważne, że stałem na granicy omdlenia, zwłaszcza teraz, gdy zaatakowano miejsce, które miało być dla nas ostoją. Nie było czasu do stracenia. Musiałem użyć swojej magii, by ich chronić, i to natychmiast.
Asher dał mi tyle swojej krwi, że zdołałem utrzymać się na nogach. Jedyny przystanek, jaki






