Byłam niewyobrażalnie zmęczona śmiercią.
Blady jeździec i ja znaliśmy się aż nazbyt dobrze. Byliśmy partnerami w tańcu, którego kroków już nie pamiętałam, tańcu, który pragnęłam zakończyć, choć wiedziałam, że to nigdy nie nastąpi.
Tyle poległych wilków... Tyle rodzin do powiadomienia, tyle druzgocących ciosów do zadania.
I niemniej, jeśli nie więcej, czarownic spoczywało na ziemi.
Z pewnością miał






