– Jeśli nie chcesz nas dźwigać przez całą drogę, będę potrzebować trochę krwi. – jęknęłam.
Ledwie Ember zdjęła mi kajdanki, osunęłam się jak worek kartofli. Ciało ociężało, odmawiając posłuszeństwa wyczerpanemu umysłowi. Beton wżynał się w dłonie, gdy z trudem próbowałam wstać. Ember prychnęła, puściła Brandona, który runął na ziemię, i uklękła obok mnie.
– Ach, kurwa, Ember! Mogłaś to zrobić deli






