Gdy tylko moim oczom ukazało się tylne patio, a wraz z nim szerokie ramiona Ashera i jego niesforne włosy, poczułam, że intuicja mnie nie myliła. W jego źrenicach tańczyły iskry czystego złota, jaśniejące nawet w mroku, o wiele intensywniej niż mdłe, sztuczne światło werandy.
Ramiona wyraźnie mu opadły, gdy jego wzrok spoczął na mojej twarzy. Tylko ja jedna mogłam dostrzec i poczuć tę furię, która






