Podróż powrotna spowita była ciszą.
Nie była to ta kojąca cisza, która rozmywa się w tle, usypiając cię monotonnym pomrukiem silnika.
Ta przeszyta była napięciem, wypełniona niewypowiedzianymi słowami, które krzyczały tak głośno, że aż zbędne było ich artykułowanie.
Zeke, Clara i Mason zabrali się z nami, bo Tessa leżała związana i nieprzytomna w furgonetce Breyony. Giovanni i Tristan nie mieli wy






