Zeke z trudem powstrzymywał się od krwawej jatki, kiedy poczuł, że nie jest sam.
Dla uspokojenia spojrzał na jezioro. W gruncie rzeczy to nie była wina pana Patricka, wiedział o tym. Ale i tak miał ochotę urwać mu głowę.
– Uspokój się, Zeke – powiedział pan Patrick skądś zza niego.
– Nie mów mi, żebym się uspokoił. Nie powinienem był cię słuchać. Żadnego z was.
Ojciec Avy pierwszy zszedł na br






