Powietrze było ostrzejsze, a jego oczy dostrzegały najmniejsze ziarno ziemi – choć wydawało się to niemożliwe. Słyszał najmniejsze stworzonka przemykające pod rozkładającą się materią leżącą na dnie lasu. Jego tylne nogi z łatwością wystrzeliwały go nad krzewami i powalonymi drzewami, a wiatr szumiał mu wokół twarzy z niemal przytłaczającą siłą.
Jego serce pompowało z przypływem adrenaliny, a pod






