Ludzka krew wciąż unosiła się w powietrzu, mimo że od walki minęło już kilka godzin. Była wszędzie. Na wąskiej ścieżce prowadzącej pod górę. Na zimnych, nieustępliwych zboczach góry. Na drzewach, krzewach i martwych liściach na ziemi. Srebrne łuski po kulach i połamana srebrna broń leżały porozrzucane po leśnej ściółce. Ostre kawałki sznurka były poprzywiązywane między pniami drzew jak pułapki, a






