Nic nie miało sensu. Wizja Avy w mgnieniu oka przeskoczyła z dnia w noc. Koszmar zawsze urywał się w momencie, gdy bestia – gdy ona – brutalnie kończyła żywot tych mężczyzn, ale teraz trwał w najlepsze, zmuszając ją, by podążała ścieżką, którą widziała w myślach. Widziała zakrwawione, małe rączki odgarniające krzaki i zakrwawione, bose stopy stąpające po ostrych skałach i powalonych pniach.
Koszma






