Daniel odwrócił się i zobaczył zamyśloną Sam, z marsowym wyrazem twarzy.
Sam otrząsnęła się z zamyślenia i odparła: „Jak chcesz.”
Daniel w duchu westchnął z ulgą.
„W takim razie chodźmy na bufet.”
Przypomniało mu się, że ostatnim razem, kiedy tam byli, miała dobry apetyt.
Sam oczywiście nie miała nic przeciwko.
Wkrótce potem ich samochód zatrzymał się przed bufetem.
Weszli do środka, trzymając się






