Bianca wiedziała, że wciągnęła Finleya na dno razem ze sobą. Widząc, jak starszyzna rodu Scottów dzwoni do niego jeden po drugim, pilnie żądając jego powrotu w ważnej sprawie, zaczęła się martwić. Bała się, że w gniewie mogą go surowo ukarać.
Starszyzna rodu Scottów była surowa, staromodna i uparta. Z pewnością niełatwo było się z nimi dogadać.
"Finley, to wszystko moja wina." Bianca spojrzała na






