W tej chwili Harvey i Melany nie mieli pojęcia, że za chwilę oberwą tak, że będą posiniaczeni w sposób, o jakim im się nie śniło.
Wchodząc do pokoju, wciąż mamrotali skargi na Elaine i Shirley.
Oczywiste było, że ich nastrój był daleki od dobrego, zwłaszcza z powodu ostrych słów Elaine.
Harvey, próbując ukoić swoją dawną kochankę, burknął: "Ta narzeczona Kingsleya... co za chamka. Żadnych manier.






