Xyla zupełnie oniemiała. Matka? Czy w ogóle zasługiwała na to miano?
– Nie zasługujesz – warknął chłodno Jeremy.
To jedno zdanie wystarczyło, by Xyla odetchnęła z ulgą.
– Dobrze więc. Stan, poznaliśmy się wczoraj. Jestem May Conner, macocha Xyli. Witaj w naszym domu – powiedziała May z uśmiechem.
Wcale nie przejęła się uwagą Jeremy'ego, odrzucając wszelkie skrupuły. Niemożliwym było stwierdzić






