Sebastian Brenand wyglądał na zmęczonego. Jego broda stała się jeszcze gęstsza, a on sam wydawał się ociężały i zziębnięty.
Matka kątem oka zauważyła, jak wchodzi, ale nie zareagowała. Zamiast tego powoli popijała mleko.
Kiedy stara gospodyni zobaczyła jego ociekające ubranie, podeszła do niego z wyrazem bólu na twarzy. – Panie Sebastianie, na dworze leje jak z cebra. Dlaczego pan biegnie w deszcz






