Anastazja.
– O, jesteś. Wejdź – powiedziała Alena, odsuwając się, by zrobić mi miejsce. Miała na sobie koszulkę i szorty, coś wygodnego, żeby mogła swobodnie poruszać się po domu, opiekując się Hazel. Wciąż była na urlopie macierzyńskim, ale gdy tylko wróci do pracy, wszystko stanie się dla niej bardzo intensywne.
Weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi.
– Masz, twoja czekolada – podałam jej ba






