– To będzie zaszczyt – powiedziałam, a on wstał, podnosząc mnie razem ze sobą i rzucił na łóżko, aż podskoczyłam. Dreszcz był tak silny, że zachichotałam.
Podszedł do szafy i wyjął srebrne kajdanki. Zmarszczyłam brwi.
Uklęknąwszy nade mną, uśmiechnął się.
– Przed przyjazdem tutaj kazałem im spakować coś specjalnego razem z naszymi ubraniami – powiedział, zakładając mi kajdankę na rękę i przypinają






