– Nie mogę dać jej spokoju. Nie mogę – wyznałem mu prawdę, a on westchnął.
– Zatem życzę ci wszystkiego najlepszego, ale nie pomogę ci namieszać w życiu Tamii – odpowiedział, a ja byłem wściekły, że postrzegał moją prośbę jako próbę namieszania jej w głowie. Nie rozumiałem jego logiki, ale wiedziałem, że wciąż cierpi. Przyszedłem po pomoc do niewłaściwej osoby. Nie było mowy, żeby pomógł mi zdoby






