Wciąż śmiałem się z tej sprawy, gdy zadzwonił Maxwell. Odebrałem natychmiast.
– Halo? – rzuciłem, a w jego głosie usłyszałem panikę.
– Moja wataha... – wydusił, a ja słyszałem w tle, że chyba pędzi przed siebie.
– Zmierzam do Mountain z resztą watahy – powiedział, co wprawiło mnie w osłupienie. Natychmiast usiadłem.
– Co się stało?! – zapytałem.
– Wyzwał mnie inny Alfa. Miał ze sobą kilku moich lu






