– Ruszaj się – warknął jeden z mężczyzn, popychając Jima, który potknął się i upadł. Jego kolana uderzyły o podłogę z głuchym odgłosem, a on krzyknął z bólu.
Wleczono go dalej, aż znalazł się u stóp Annie.
Annie zrobiła kilka powolnych kroków naprzód, stukot jej obcasów o podłogę brzmiał jak odliczanie do zagłady. Zatrzymała się zaledwie centymetry od niego, pochylając głowę i wpatrując się w ni






