– Albo powiesz mi, gdzie są te nagrania – powiedziała Annie – albo zacznę odcinać ci kawałek po kawałku, aż w końcu to zrobisz. I wierz mi, Jim, mam na to całą wieczność.
– Nie wiem, o czym mówisz – wybełkotał Jim, głos mu drżał, a oczy gorączkowo rozglądały się po słabo oświetlonym magazynie, jakby szukał ucieczki, której tam nie było.
Annie przechyliła głowę na bok, a jej usta wykrzywił lodowa






