Aleksander wyjechał z posiadłości z piszczącymi oponami, z telefonem przy uchu, który nieustannie dzwonił. Z zaciśniętymi szczękami wydawał rozkazy policji i prywatnej ochronie, by otoczyli dwa ważne miejsca: dom Emmy i posiadłość jego matki. Oba były dla niego bardzo ważne i oba były zagrożone. Nie zamierzał ryzykować żadnym z nich.
Jego umysł pracował na najwyższych obrotach, gdy prowadził. Nie






