Annie zjechała na pobocze polnej drogi i zaparkowała, siedząc tak przez chwilę z dłońmi zaciśniętymi tak mocno na kierownicy, że aż jej kostki zbielały. Sygnał GPS zniknął wiele godzin temu, pochłonięty przez pustą dzicz. Cisza była ogłuszająca, przerywana jedynie lekkim szelestem liści na nocnym wietrze.
Spojrzała na telefon – brak sygnału.
Jedynym światłem oświetlającym jej drogę była latarka.






