Travis wyrwał płonące drewno z piersi.
Całe jego ciało krzyczało z bólu, dym dusił go w płucach, ale nic z tego nie miało znaczenia. Nie wtedy, gdy jego świat się walił.
Z trudem wstał, dysząc z gorąca przyciskanego do jego pleców. Jego dom, jedyne miejsce, które kiedykolwiek znał, rozpadał się, płomienie pochłaniały wszystko, co kiedykolwiek kochał, wszystko, co kiedykolwiek było mu drogie. Wciąż






