Jaden zamarł.
Przez moment świat wokół nich przestał istnieć.
Powietrze między nimi było gorące, napięte, wypełnione czymś niewypowiedzianym, czymś surowym. Jego usta zacisnęły się w cienką, prostą linię, a szczęka napięła. Pięści zacisnęły się po bokach, a paznokcie wbiły się głębiej w dłonie.
Jego serce waliło tak głośno, że był pewien, że ktoś oddalony o dziesięć mil mógł je wyraźnie usłysze






