Łzy natychmiast napłynęły Annie do oczu. – Jak mogłeś tu przyjść i oskarżyć mnie o zabicie kogoś, kogo znam prawie całe życie? Kogoś, kto kiedyś był moim przyjacielem? Może i nie żyjemy teraz w przyjaźni, ale z pewnością nie życzę jej śmierci.
Dłoń Jadena poluzowała się na tyle, by mogła oddychać. Reakcja Annie na jego oskarżenia zbiła go z tropu. Jej łzy wyglądały zbyt prawdziwie, by mogły być ud






