Pani Fernandos podeszła do łóżka Jadena. Serce waliło jej w piersi, przeszyte żalem.
Zatrzymała się przy synu, czując pieczenie pod powiekami. W jej spojrzeniu malował się ból bezradnej matki, która patrzy, jak jej dzieci oddalają się od siebie.
„Nie musiałeś tego zepsuć” – wyszeptała, a głos zadrżał jej od emocji. „On przyszedł. Już samo to coś znaczy, Jaden”.
Jaden odwrócił twarz, zaciskając szc






