Wargi Jadena drżały, a z jego twarzy błyskawicznie uciekał kolor. Spojrzał na Emmę, a jego powieki zatrzepotały nerwowo. Z trudem powstrzymywał się przed ich zamknięciem, jakby ciężar słów, które musiał wypowiedzieć, był jedynym, co kotwiczyło go przy życiu.
Wysilił się na słaby uśmiech i wyszeptał: „Emma… tak dawno…”.
Słowa ledwo opuściły jego usta, ale Emma je usłyszała. Każda sylaba odbijała si






