– Emmo! – jęknęła chora kobieta, budząc się w strugach potu. Koszmar. Chciała się z niego wyrwać, ale nie potrafiła.
We śnie płonął ogień, niemal ją pochłonął, lecz ktoś krzyknął imię Emma i się ocknęła. Powieki drgnęły, a ona zastygła w bezruchu.
Oddychała ciężko, łapiąc powietrze.
Powoli próbowała się uspokoić, lecz wciąż widziała ten ogień, pędzący prosto na nią, trawiący wszystko, co napotka n






