To był szklany budynek; gzyms miał ledwie dziesięć centymetrów szerokości. Yunice mogła oprzeć na nim tylko poduszki stóp – pięty wisiały w powietrzu.
Na moment zamknęła oczy, zbyt przerażona, by spojrzeć w dół. Mogła tylko patrzeć prosto przed siebie i rozglądać się dookoła; w niedalekiej odległości w obu kierunkach znajdowały się otwory wentylacyjne.
Gdyby wspięła się w lewo, musiałaby znowu prz






